Patron szkoły
Nasz patron - Janusz Kusociński (1907-1940)
Janusz Kusociński („Kusy”) urodził się 15 stycznia 1907 roku w Warszawie. Rodzice – Klemens i Zofia (ze Śmiechowskich) Kusocińscy z półrocznym synkiem przeprowadzili się do podwarszawskiej wsi Ołtarzewo, niedaleko Ożarowa, gdzie Janusz spędził dzieciństwo. Pan Klemens, po śmierci dwóch synów pragnął dać najmłodszemu odpowiednie wykształcenie i był zdecydowanym przeciwnikiem sportu. Podobnie mama, pani Zofia, jakkolwiek cieszyła się, że syn rośnie zdrowo i rozwija się dobrze, to nie rozumiała, po co mu sport.
Janusz skończył szkołę podstawową nr 129 w Warszawie, a potem decyzją ojca rozpoczął naukę w Państwowej Średniej Szkole Ogrodniczej. Nie za bardzo lubił się uczyć, a sport wciągał go i pochłonął bez reszty. Będąc dzieckiem grywał chętnie w palanta, bardzo popularną grę w latach dwudziestych. Później porzucił tą grę dla piłki nożnej. Koniecznie chciał zostać piłkarzem. Wstąpił do klubu „Sarmata” i tam grywał w ataku, wyróżniając się ambicją i niezwykłymi umiejętnościami. Niestety zespół „Sarmaty” był w tym okresie słaby. Nie osiągał dobrych rezultatów ze znanymi drużynami. To zniechęcało Kusocińskiego i przystąpił do klubu „Warszawianka”. Któregoś dnia przyszedł na zawody organizowane z okazji święta sportu robotniczego. Właśnie miały startować sztafety. W jednej z nich zabrakło zawodnika. Zwrócono się do Kusocińskiego. Dał się namówić, pobiegł i … sztafeta wygrała. Tak w 1925 roku zaczął karierę biegacza, choć upłynęło jeszcze wiele czasu, zanim stał się zawodnikiem znanym na wszystkich bieżniach świata. Wtedy nie traktował biegów jeszcze zbyt poważnie. Wygrywał wprawdzie często w lokalnych zawodach, ale nadal marzył o sławie piłkarza. Na szczęście został przy biegach.
Przełomowy w karierze Kusocińskiego był rok 1927. Ten rok – jak sam później wspominał – otworzył nowy okres jego życia. Kusociński przeniósł się do Klubu Sportowego „Warszawianka”, w którym istniała silna selekcja lekkoatletyczna. Miał teraz, gdzie zasięgać rady. Poznał też zasady racjonalnego treningu. Trenował go Klumberg, znany przed wojną trener estoński. Kusocińskiego charakteryzowała ogromna pasja i ambicja. Z niezwykłym uporem potrafił dążyć do zamierzonego celu, pokonywał ból, słabości i wszystkie trudności, aby tylko osiągnąć zwycięstwo. Kusociński robił postępy, uzyskiwał coraz lepsze wyniki.
Jego ambicją było zakwalifikowanie się do drużyny olimpijskiej, która miała startować w Amsterdamie. Niestety, nie udało się. W czasie eliminacji przedolimpijskich nie uzyskał wyniku uprawniającego do wyjazdu i zmagania olimpijczyków mógł śledzić tylko z doniesień prasowych. Z tym większa ambicją i zaciekłością podjął trening. W 1928 roku, mimo, że nie pojechał do Amsterdamu, uzyskał dwa duże sukcesy: ukończył szkołę ogrodniczą i zdobył po raz pierwszy tytuł mistrza Polski. Mistrzostwa odbyły się w Krakowie. Tam Kusociński zajął pierwsze miejsce w biegu na 5000 metrów, w czasie 15.41,0 min. oraz wygrał bieg na przełaj na dystansie około 9 kilometrów. Teraz niemal z miesiąca na miesiąc poprawiał wyniki, bijąc na wielu dystansach rekordy Polski. Znały go już stadiony Europy, a w tym czasie na długich dystansach liczyli się tylko biegacze europejscy.
Początek lat trzydziestych, to okres słynnych pojedynków Kusocińskiego z biegaczami fińskimi, którzy wówczas królowali na średnich i długich dystansach. Tylko jeden Paavo Nurmi, mistrz nad mistrzami, „król długich dystansów”, nie zanotował porażki z Kusocińskim. Gdy do walki z Polakiem stawali inni Finowie, wynik biegu był zawsze sprawą otwartą. Raz z resztą Polak był bliski zwycięstwa nawet nad Nurmim. Działo się to na bieżni w Królewskiej Hucie, dziś jednej z dzielnic Chorzowa. Kusociński zameldował się wówczas na mecie w tym samym czasie, co fiński mistrz, lecz Nurmi był o pierś lepszy. Janusz Kusociński niezwykle intensywnie pracował nad uzyskaniem wysokiej formy sportowej. Imponował wytrwałością i ambicją, był chyba pierwszym na świecie biegaczem, który trenował dwa razy dziennie. I ta właśnie pracowitość przyniosła mu sukcesy.
Zbliżał się rok 1932, a wraz z nim Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles. W tym okresie Kusociński był w znakomitej formie, toteż polscy miłośnicy sportu wiele od niego oczekiwali. Tuż przed Igrzyskami Polak wyjechał do Finlandii, gdzie zmierzył się z najlepszymi biegaczami tego kraju. W „jaskini lwa” chciał poznać wartość swoich przyszłych olimpijskich rywali, chciał osobiście sprawdzić, w jakiej są formie. Okazało się wówczas, że Finowie niezwykle starannie przygotowywali się do występu w Los Angeles.
Nie ukrywali zresztą, że liczą na złote medale we wszystkich biegach długich i średnich. Ich optymizm wydawał się uzasadniony, tym bardziej, że w Aabo Kusociński przegrał z Virtanenem. Fin, mimo zwycięstwa, docenił klasę Polaka i oświadczył mu po biegu „Niech się pan nie martwi, jeszcze nie raz na bieżni będzie pan miał okazję ze mną wygrać”. Te słowa miały się sprawdzić, już w najbliższej przyszłości i to w najważniejszej dla każdego sportowca imprezie.
W Los Angeles w 1932 r. startowała bardzo skromna, zaledwie 20-osobowa ekipa polska. Było w niej czterech lekkoatletów i trzy lekkoatletki. Koronną konkurencją lekkoatletyczną był bieg na 10 000 m, w której wystąpiło 17 zawodników, a wśród nich Kusociński i dwaj najlepsi Finowie: Virtanena i Iso-Hollo. Między nimi rozegrała się walka o zwycięstwo. Podczas tego biegu Kusociński musiał pokonać nie tylko Fina ISO-Hollo, ale i ból krwawiących stóp, bo nie tylko nie był przyzwyczajony do biegania po twardej nawierzchni bieżni stadionu olimpijskiego, ale nie miał odpowiedniego obuwia. Janusz Kusociński uzyskał w tym biegu czas 30.11,4 min. Był to nowy rekord olimpijski. Pobił go dopiero Emil Zapotek na Igrzyskach w Londynie w 1948 roku. Zwycięstwo naszego reprezentanta odbiło się szerokim echem wśród Polonii amerykańskiej, która zgotowała mistrzowi olimpijskiemu serdeczną owację. Otoczyła go też troskliwą opieką przez cały czas pobytu polskiej ekipy w Stanach Zjednoczonych.
Entuzjastyczne przyjęcie oczekiwało również Kusocińskiego w kraju. Stał się jednym z najpopularniejszych ludzi w Polsce. Następne lata umacniają sportową sławę Janusza Kusocińskiego. Startuje często i coraz mniej spotyka rywali dorównujących mu klasą. W sportowym świecie nazywają go „pogromcą Finów”, bo przecież w Los Angeles po raz pierwszy została przełamana hegemonia fińskich biegaczy.
Na kolejne Igrzyska – do Berlina w 1936 r. – Janusz Kusociński wyjeżdża jednak tylko w roli widza i sprawozdawcy sportowego. Dwa lata wcześniej uległ kontuzji i musiał się poddać ciężkiej operacji. Żal, że nie może występować był dla niego tym większy, że Finowie nie mając innego niż on przeciwnika, znowu zaczęli dominować w biegach. Jednak nie tracił nadziei, że wróci na bieżnię już na igrzyska w Helsinkach w 1940 r. Innego zdania byli najlepsi lekarze. Twierdzili, że kontuzja była zbyt poważna i operacja zbyt ciężka, żeby Kusociński mógł jeszcze kiedykolwiek biegać wyczynowo. Nie wzięli oni jednak pod uwagę niesamowitej siły woli, ambicji i wytrwałości biegacza. Podczas leczenia kontuzji, miał czas na podsumowanie dotychczasowego, swojego życia. Zrozumiał, że w życiu ważna jest także wiedza i wykształcenie. Dlatego w 1935 r. postanowił wstąpić, jako wolny słuchacz na studia w Centralnym Instytucie Wychowania Fizycznego w Warszawie. Kilka miesięcy później eksternistycznie uzyskał świadectwo maturalne, co pozwoliło mu ukończyć w 1938 r. studia.
Przygotowując się do Igrzysk w Helsinkach Kusociński szczególnie ćwiczył kontuzjowaną nogę. Jego samozaparcie i determinacja spowodowały, że nie tylko wrócił na bieżnię, ale i znów zaczął zwyciężać. Wbrew przewidywaniom, uzyskał tak wysoką formę, że w lipcu 1939 r. zdobył tytuł mistrza Polski w biegu na 5000 m uzyskując czas 14.24,2 min. Był to rezultat lepszy od rekordu, ustanowionego przez Nojego podczas Igrzysk Olimpijskich w Berlinie w 1936 r., w których nie brał udziału ze względu na skutki kontuzji. Kusociński stał się znowu wielkim biegaczem. On i wszyscy jego zwolennicy byli głęboko przekonani i pewni, że w Helsinkach w 1940 r. sięgnie po złote medale.
Nadszedł jednak wrzesień 1939 r. i wybuch II wojny światowej. Do walki z niemieckim okupantem stanęli również sportowcy. Kusociński zgłosił się na ochotnika do wojska, mimo iż po kontuzji i operacji wpisano mu kategorię D, co znaczyło, że nie nadaje się do czynnej służby wojskowej. Najpierw nie chciano go przyjąć, ale jego upór i chęć walki spowodowały, że został przydzielony do kompanii karabinów maszynowych II batalionu 360 pułku piechoty. Walczył w obronie Warszawy. Tam został dwukrotnie ranny i ostatecznie znalazł się w szpitalu. Po zaleczeniu ran i powrocie ze szpitala Kusociński został kelnerem w otwartym w Warszawie lokalu „Pod Kogutem – Gospoda Sportowców”. Było to miejsce spotkań polskich sportowców i działaczy. Tam też Kusociński zajmował się dostarczaniem tajnej prasy, a także pragnął zorganizować wśród kolegów sportowców komórkę Związku Walki Zbrojnej.
26 marca 1940 r. w bramie swojego domu został aresztowany przez gestapowców i przewieziony do więzienia na Mokotowie. Tam bito go i katowano, ale on nie wydał nikogo. Potem Kusociński przebywał również na Pawiaku, ale najdłużej w więzieniu przy Alei Szucha. Przesłuchiwano go kilka razy dziennie przy akompaniamencie krzyków i bestialskiego bicia. Współtowarzysze niewoli, którzy go wtedy widzieli opowiadali później, że wyglądał jak „zgrzybiały” starzec, tak był wyczerpany. W dniu 21 czerwca 1940 r. został wywieziony z Pawiaka i rozstrzelany w Palmirach. Tam też znajduje się jego grób.
Osiągnięcia sportowe Janusza Kusocińskiego:
-
Złoty medal w biegu na 10000 m na Letnich Igrzyskach Olimpijskich w 1932 r. w Los Angeles.
-
Rekordy świata na 3000 m (19 czerwca 1932, 8.18.8 min.) i 4 mile (30 czerwca 1932r., 19.02.6 min.).
-
II miejsce w biegu na 5000 m na Mistrzostwach Europy w 1934r.
-
V miejsce w biegu na 1500 m na Mistrzostwach Europy w 1934r.
-
25 rekordów Polski na różnych dystansach;
- I miejsce w biegu na 1500 m na Mistrzostwach Polski w 1930r. i 1931r.,
- I miejsce w biegu na 5000 m na Mistrzostwach Polski w 1928r., 1930r. i 1931r.,
- I miejsce w biegu na 10000 m na Mistrzostwach Polski w 1939r.,
- I miejsce w biegu na 800 m na Mistrzostwach Polski w 1932r.,
- I miejsce w biegach przełajowych w 1928r., 1930r. i 1931r..
Dla uczczenia jego pamięci od 1954r. rozgrywane są zawody lekkoatletyczne o nazwie “Memoriał Kusocińskiego”.
Od 1975r. przyznawana jest też Nagroda im. Kusocińskiego za wybitne osiągnięcia sportowe, zawodowe i działalność społeczną (pierwszym laureatem był Stanisław Marusarz pseud. Dziadek).
Janusz Kusociński był wynalazcą tak zwanej interwałowej metody treningowej, stosowanej później przez wielu innych długodystansowców świata? Polega ona na przemiennym bieganiu szybko i wolno.

